lazy_flyer (lazy_flyer) wrote,
lazy_flyer
lazy_flyer

Отрывка псто...

IMHO коллеге szhaman наверняка будет интересно.

Jak wyglądała przedwojenna kawiarnia?
Bliklego otwierano o siódmej rano – siedem razy w tygodniu. Wolnych niedziel nie uznawano. W niedzielę mógł być zamknięty fryzjer czy szewc, ale nie kawiarnia. Dzień zaczynano od serwowania śniadań. Oczywiście nie każdy mógł sobie pozwolić na śniadanie w kawiarni. Ktoś, kto kręcił powrozy na Solcu, raczej się tu nie zjawiał – za drogo. Stać było na to właścicieli fabryk, urzędników. Kasjer w banku raz na tydzień mógł sobie pozwolić na zaproszenie narzeczonej do kawiarni.
W warszawskich kawiarniach i restauracjach całe lata obowiązywał swoisty protokół towarzyski, każdy mieszkaniec miasta wiedział, gdzie można pójść, a gdzie pójść nie wypada. Władysław Płachciński, warszawski erudyta, miłośnik knajp, dobrego towarzystwa i takich samych trunków, we „Wspomnieniach o warszawskich knajpach” pisze: „Opowiadał mi kiedyś znajomy malarz, pan Wiktor, lubiący pociągnąć z kieliszka, iż przy niedzieli postanowił zwiedzić Sielankę, bardzo drogą, podówczas podmiejską knajpę. Było lato. Pan Wiktor ubrał się w nowy >>ancug na zawiasach z ferklajdunkami<<, wziął laseczkę ze skuwką, kapelusz nasunął dziarsko na bakier i bawiąc się po >>facetowsku<< laseczką a’la książę Walii – wparadował do hallu Sielanki.
Przy wejściu do restauracji zatrzymał go portier i spokojnym słowem powiedział: >>A ty gdzie, k... twoja mać?”<<.
Pan Wiktor się zdumiał. Opowiadając mi o tym, nie czując się obrażonym, nie mógł wyjść ze zdziwienia >Skąd on wiedział?<<”.
Gości witał "szwajcar", bo był biedny
Gości w kawiarniach witał „szwajcar”, czyli portier. Zdejmował czapkę, kłaniał się wchodzącym i otwierał drzwi. Podłe zajęcie: pół roku stania na zimnie, kilka miesięcy w upale. Robili to głównie Szwajcarzy, którzy przyjechali z ubogiej wówczas swojej ojczyzny. Przyjechali, nic nie umieli, zostawali więc portierami.
Przy wejściu była szatnia. A szatniarz to człowiek instytucja: nie tylko nie dostawał wynagrodzenia, ale jeszcze płacił właścicielowi za przywilej prowadzenia szatni! Do jego obowiązków należało ponadto jeszcze sprzątanie kawiarni. Gdy goście wychodzili, szatniarz stawiał krzesła na stoliki i z elektroluksem biegał po sali. Napis „szatnia płatna”, byłby w złym tonie. Każdy jednak wiedział, że wypada zapłacić.
Szatniarz sprzedawał też papierosy, cygara i służył ogniem. Interes był na tyle dobry, że szatniarze wręcz bili się o stanowisko w dobrej kawiarni. Na jedno miejsce potrafiło być dziesięciu kandydatów. Panował jednak niepisany kodeks honorowy. Jeżeli szatniarz wywiązywał się z obowiązków, właściciel nie zmieniał go nawet wtedy, gdy ktoś inny płacił za miejsce w szatni więcej. Panowie i panie zostawiali w szatni płaszcz, kapelusz, laskę, rękawiczki, futro. I szli na salę
Na stolikach stały świeże kwiaty. W większych kawiarniach, a kawiarnia Bliklego przed wojną do takich należała, miała bowiem 80 stolików, był tzw. maitre d’hotel. Po dzisiejszemu – kierownik sali. Ale czyż maitre d’hotel w porównaniu z pospolitym kierownikiem sali nie brzmi elegancko? Do jego obowiązków należało przyjmowanie gości: najpierw pytał przybyłego, na ile osób potrzebuje stolik, a później prowadził gości do stolika. W każdej kawiarni kilka stolików było zarezerwowanych dla najznakomitszych gości – tak na wszelki wypadek, gdyby nagle zjawił się ktoś ze sfer rządowych, jakaś filmowa sława czy też pisarz.
Gucio, piwko
Nikt inny nie miał prawa przy tych stolikach siedzieć. Następnie maitre d’hotel przysyłał do stolika kelnera, który zbierał zamówienie. Do I wojny światowej do kelnera mówiło się „per ty”, po imieniu, na przykład „Gucio, piwko”, „Kochanku”, „Przynieść mi tu, kochany, gazetkę”, „Podaj, kochasiu, rachunek”. Na początek klient mógł zapytać tak: „A co tu macie dobrego, kochanieńki?”. Jeżeli kelner odpowiedział: „Proszę Pana, my tu wszystko mamy dobre” albo „Wie Pan, ja tego wszystkiego nie próbuje, to nie wiem”, byłoby to straszne faux pas. Nieco lepiej byłoby, gdyby kelner odpowiedział: „Ja to najlepiej lubię...”. A jeszcze lepiej zareagować pytaniem: „A co pan szanowny będzie pił do tego?” albo „A co pan lubi? Bo jak lubi pan torty, to mamy czekoladowy i śmietankowy. Oba poezja smaku.”. Pytanie klienta miało być okazją do wymienienia całego asortymentu kawiarni. Wybór należał do klienta. Kelner musiał też znać skład poszczególnych ciastek. Bo jeśli gość nie lubił orzechów albo jajek, kelner powinien umieć mu doradzić.
Kiedy już kelner przyjął zamówienie, szedł do kuchni i prosił o wydanie. Całe zamówienie kupował od firmy. Tak – wszystko, co mu wydała kuchnia, obciążało jego rachunek. Na koniec dnia kelner płacił za to, co zamówił dla gości. Oczywiście z pieniędzy, które dostał od klientów. Właściciele kawiarni zabezpieczali się w ten sposób na wypadek, gdyby któryś z klientów nie zapłacił. Manko obciążałoby wtedy kelnera, a nie właściciela. Napiwki, średnio 10 procent kwoty zamówienia, zostawały dla kelnera. W kawiarni Bliklego była mechaniczna maszyna kasowa na kółkach zębatych. Każdy kelner miał do niej kluczyk. Maszyna dokładnie za pisywała, co każdy kelner wziął. Poszczególne osoby „rozpoznawała” po kluczykach, których używały (każdy bowiem miał inny). Kelner do klienta zwracał się per „Szanowny Panie” albo „Jaśnie Panie”.
Jedzenie przynoszono na platerowanych talerzach, sygnowanych podpisem właściciela kawiarni, na przykład „A. Blikle”. Platerowane były też koszyczki do szklanek z herbatą, a filiżanki do kawy obowiązkowo musiały być z porcelany. Sztućce – koniecznie platerowane. Swoją drogą, kelnerzy przychodzili do pracy ze swoimi sztućcami, które trzymali we własnych szufladach. Jak więc kelner jadł w pracy, używał swoich sztućców, a nie firmowych, posrebrzanych. Dzięki temu nie ginęły z kawiarni sztućce platerowane, a przynajmniej ginęło ich mniej.
Fragment książki: "Fortuna po polsku" od dziś dostępnej w sprzedaży...
Tags: Варшава
Subscribe

Recent Posts from This Journal

  • Субботней фадеевщины псто...

    В одну из прошлых суббот радостно накинул лопаткой на вентилятор текст Михаила Фадеева ( aka Михаил Фадееы ). И что я могу сказать - удалось. Брызг…

  • Панелей псто...

    Не только лишь все слышали о энергетическом кризисе накрывающем Европу. Конечно вины России вообще и Путина в частности никто не отменял, но тем не…

  • Вождей псто...

    Не только лишь все знают как важна личность вождя, фюрера, дуче. Если он харизматичен - за ним пойдут толпы. А если наоброт - то и украинизация…

  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 26 comments

Recent Posts from This Journal

  • Субботней фадеевщины псто...

    В одну из прошлых суббот радостно накинул лопаткой на вентилятор текст Михаила Фадеева ( aka Михаил Фадееы ). И что я могу сказать - удалось. Брызг…

  • Панелей псто...

    Не только лишь все слышали о энергетическом кризисе накрывающем Европу. Конечно вины России вообще и Путина в частности никто не отменял, но тем не…

  • Вождей псто...

    Не только лишь все знают как важна личность вождя, фюрера, дуче. Если он харизматичен - за ним пойдут толпы. А если наоброт - то и украинизация…